Historia rozwoju cyberprzestępczości (część IV – Nadejście ery nowoczesnego ransomware’u)

Historia rozwoju cyberprzestępczości (część IV – Nadejście ery nowoczesnego ransomware’u)

Druga dekada nowego tysiąclecia rozpoczęła się od wzrostu popularności ransomware’u oraz wykorzystywania kryptowalut do opłacania okupów. W 2017 roku światem wstrząsnęły ataki WannaCry oraz Petya/NonPetya, które sparaliżowały działalność wielu firm i instytucji na całym świecie. Specjaliści Fortinet przedstawiają czwartą i ostatnią część historii rozwoju cyberprzestępczości.

 

2011/12: Reveton

Reveton stał się wzorcem dla współczesnego oprogramowania ransomware, mimo że nie był pierwszym tego rodzaju narzędziem w erze internetu. Jego wygląd, projekt ekranu blokady ze szczegółowymi informacjami o tym co się stało, jak nawiązać kontakt, zapłacić okup i odszyfrować pliki, stały się inspiracją dla kolejnych cyberprzestępców.

2013: CryptoLocker – pojawienie się kryptowaluty jako opcji płatności

CryptoLocker był pierwszym oprogramowaniem ransomware, którego autorzy żądali zapłaty w bitcoinach. Cena za odszyfrowanie plików wynosiła dwa BTC, czyli w 2013 r. od 13 do 1100 dolarów. Pamiętajmy, że był to czas, gdy kryptowaluty były jeszcze w powijakach. Nakłonienie nietechnicznych ofiar nie tylko do zapłacenia okupu, ale również do zrozumienia, jak w ogóle używać kryptowalut, stanowiło często przeszkodę nie do pokonania.

 

2013: DarkSeoul i Lazarus

Rok 2013 to także czas ataków sponsorowanych przez państwa. Jeden z nich, nazwany DarkSeoul, posłużył 20 marca 2013 roku do ataku na koreańskiego nadawcę SBS oraz instytucje bankowe w Korei Południowej. Ucierpiało wówczas również wielu użytkowników usług internetowych, firm telekomunikacyjnych i bankomatów. Atak ten został przypisany północnokoreańskiej organizacji Lazarus, która w 2014 r. zaatakowała również Sony Corporation, wykradając poufne informacje w odpowiedzi na film „The Interview”, w którym wyśmiewano przywódcę Korei Północnej Kim Dzong Una. Zespół Lazarus był także powiązany z atakami na Bank Bangladeszu w 2016 roku. Próbowali ukraść 951 mln dolarów, ale udało im się zdobyć kwotę „tylko” 81 mln dolarów.

 

2015: Browser Locker i oszustwa związane z podszywaniem się pod pomoc techniczną

Pierwsze oszustwa związane z podszywaniem się pod pomoc techniczną oraz różne warianty blokady przeglądarki pojawiły się w 2015 roku. Ataki tego rodzaju imitują działanie oprogramowania ransomware, sprawiając, że ofiary albo wpadają w panikę i dzwonią na podany numer pomocy technicznej do podmiotu działającego w innym kraju jako wsparcie techniczne (i także dokonującego oszustw finansowych) albo po prostu płacą kryptowalutą za „naprawienie” ich systemu.

 

2016: Pojawia się pierwszy botnet IoT

Osławiony Mirai to pierwszy botnet, który atakował urządzenia IoT, a jego głównym celem były routery sieciowe. Był to głównie botnet DDoS odpowiedzialny za paraliż ogromnej części internetu, po tym jak zakłócił dostęp do części usług na całym świecie.

Mirai wzbudził zainteresowanie nie tylko dlatego, że był nowatorski, ale również dlatego, że w krótkim czasie zdołał zbudować globalną armię członków botnetu, co pozwoliło mu przekierować ruch internetowy na atakowane strony z zainfekowanych systemów na całym świecie. To sprawiło, że szczególnie trudno było się przed nim bronić. Różne warianty Mirai wciąż funkcjonują i niestety mają się dobrze – także dlatego, że twórcy Mirai udostępnili jego kod do wykorzystania przez innych przestępców.

 

2017: ShadowBrokers (NSA), WannaCry, Petya/NotPetya

Wyciek danych z Agencji Bezpieczeństwa Narodowego Stanów Zjednoczonych (NSA) spowodowany przez grupę ShadowBrokers był bezprecedensowy i o poważnych skutkach – nie tylko dlatego, że w jego efekcie zostało ujawnione tajne złośliwe oprogramowanie rozwijane przez osoby powiązane z najwyższymi szczeblami amerykańskiego rządu, ale również dlatego, iż przestępcy skutecznie je wykorzystali. Narzędzia te, o kryptonimie „Fuzzbunch”, stanowiły podstawę exploitów opracowanych przez NSA. Niektóre korzystały ze złośliwego oprogramowania znanego jako DoublePulsar – backdoora, który zawierał niesławny exploit „EternalBlue”.

Został on później wykorzystany do rozprzestrzeniania ransomware’ów WannaCry i Petya/NotPetya, co miało katastrofalne skutki. Te warianty były tak destrukcyjne, że spowodowały zamknięcie zakładów produkcyjnych na całym świecie. Do dziś nikt nie zdołał przypisać włamania/wycieku członkostwa w grupie ShadowBrokers żadnej osobie.

 

2017: Cryptojacking

Związek zagrożeń z kryptowalutami początkowo sprowadzał się do użycia ich do płacenia okupów w ramach ataków ransomware lub okradania portfeli z wirtualnymi pieniędzmi. Jednak w 2018 roku pojawiło się nieznane wcześniej niebezpieczeństwo.

XMRig to aplikacja napisana w celu wydobywania kryptowaluty Monero. Jej działanie polega na użyciu cykli procesora do prowadzenia obliczeń matematycznych wykorzystywanych w kopaniu kryptowalut. Jednak cybergangi zaczęły potajemnie instalować XMRig na zaatakowanych maszynach i urządzeniach, a następnie zbierać i agregować wydobyte kryptowaluty dla własnych zysków.

 

2019: GandCrab i pojawienie się oprogramowania ransomware jako usługi

GandCrab zapoczątkował nowe zjawisko w cyberprzestępczości, które doprowadziło do zwiększenia liczby i poziomu złośliwości ataków poprzez masowe udostępnienie za opłatą narzędzi do tworzenia i przeprowadzania ataków ransomware. Twórcy GandCrab starali się osiągnąć dwa cele: uniezależnić się od realnych ataków na przedsiębiorstwa oraz generować większe przychody. Udoskonalili więc model biznesowy znany jako Ransomware-as-a-Service (RaaS). Całą „brudną robotę” wykonują w nim osoby kupujące dostęp do narzędzia, podczas gdy jego autorzy pozostają w tle i pobierają część zapłaconego okupu – od 25 do 40%.

Okazało się to opłacalne dla obu stron, ponieważ autorzy GandCraba nie musieli ponosić ryzyka związanego z poszukiwaniem i infekowaniem ofiar, a „partnerzy” nie musieli poświęcać czasu na samodzielne tworzenie oprogramowania ransomware.

Twórcy GandCrab w czerwcu 2019 r. ogłosili przejście na emeryturę, po tym jak – według nich samych – zarobili 2 miliardy dolarów. Później byli luźno powiązani z przestępcami odpowiedzialnymi za Sodonikibi i REvil, przede wszystkim jako część ataku na Colonial Pipeline latem 2021 roku. Inne godne uwagi warianty RaaS, które pojawiły się po GandCrab, to BlackCat, Conti, DarkSide i Lockbit.

 


Podsumowanie

Jak podkreślają specjaliści z Fortinet, między 1971 r. a początkiem 2000 r. złośliwe oprogramowanie było w większości wykorzystywane do żartów lub prób sprawdzenia przez autorów wirusów, czy stworzone przez nich dzieło zadziała. Na przełomie wieków zjawisko to ewoluowało jednak w stronę bardzo dochodowej cyberprzestępczości, a także ataków organizowanych przez państwa. Zmieniło się także znaczenie terminu „wirus” w stronę współczesnego „złośliwego oprogramowania”, co odzwierciedla ewolucję zagrożeń w ciągu ostatnich 20 lat. Nie jest przypadkiem, że zmiany te zbiegły się w czasie z rozwojem hiperpołączonego świata, w którym obecnie żyjemy. Wkraczając w następną epokę możemy niestety przypuszczać, że zagrożenia nadal będą ukierunkowane na wszelkie modne lub aktualne trendy i rozwiązania techniczne.

 

 

Historia rozwoju cyberprzestępczości (część III – Ataki na systemy przemysłowe)

Historia rozwoju cyberprzestępczości (część III – Ataki na systemy przemysłowe)

Druga połowa lat dwutysięcznych to okres daleko idących zmian w rozwoju cyberprzestępczości. Na globalnej scenie miejsce popularnych wcześniej robaków zaczęły zajmować narzędzia stworzone przez zorganizowane grupy hakerskie, które były nastawione na zysk i zainfekowanie jak największej liczby urządzeń. Był to także czas rozwoju złośliwych narzędzi uderzających w infrastrukturę krytyczną i przemysłową.

Specjaliści z firmy Fortinet przedstawiają trzecią część opracowania dotyczącego historii rozwoju cyberprzestępczości.

 

2005: Mytob/Zotob – robak, backdoor i botnet w jednym

Przed pojawieniem się Mytoba autorami złośliwego oprogramowania byli głównie entuzjaści, którzy tworzyli je z chęci zrobienia żartu lub z czystej ciekawości. Jednak pojawienie się wariantów Mytob/Zotob zmieniło świat.

Mytob łączył w sobie funkcje robaka, backdoora oraz botnetu. Infekował urządzenia na dwa sposoby. W pierwszym wykorzystywał kontakty z książki adresowej ofiary do automatycznej dystrybucji – rozsyłał się w złośliwych załącznikach poczty elektronicznej. W drugim korzystał z luk w protokołach, dzięki którym mógł skanować sieć w poszukiwaniu podatnych urządzeń, a następnie dokonywać replikacji na nie.

Mytob był też jednym z pierwszych rodzajów złośliwego narzędzia, które blokowało oprogramowanie antywirusowe lub wręcz działało przeciwko niemu, uniemożliwiając połączenie komputera ofiary z witrynami zawierającymi aktualizacje. Jak na swoje czasy był bardzo efektywny, miał też wiele wariantów o różnej funkcjonalności. Stale znajdował się na pierwszych miejscach list największych zagrożeń.

Warianty Mytob/Zotob spowodowały ogromne zakłócenia w funkcjonowaniu 100 firm, w tym dziennika New York Times czy stacji telewizyjnej CNN.

 

Początek ery oprogramowania szpiegującego i przechwytywania wyników wyszukiwania

 

2005: CoolWebSearch i BayRob

CoolWebSearch, powszechnie znany jako CWS, był pierwszym narzędziem, które pozwalało cyberprzestępcom na przechwytywanie wyników wyszukiwania z Google i nałożenie na nie „wyników” pochodzących od samych hakerów. CWS był najczęściej rozprzestrzeniany za pomocą pobieranych z sieci aplikacji lub też programów typu adware. Był tak rozpowszechniony i trudny do usunięcia, że ochotnicy opracowali programy (jak np. CWS Shredder) i zarządzali forami internetowymi, aby pomóc w bezpłatnym usuwaniu go.

Podobny atak pojawił się kilka lat później, w 2007 roku. W jego efekcie przestępcy przechwytywali wyniki wyszukiwania z serwisu eBay. Został on wykryty, gdy pewna kobieta ze stanu Ohio kupiła samochód za kilka tysięcy dolarów, który nigdy nie dotarł na miejsce. Władze ustaliły, że pojazd ten w rzeczywistości nie został wystawiony na sprzedaż, a na komputerze niedoszłej nabywczyni znajdowało się złośliwe oprogramowanie BayRob, które „wstrzykiwało” na jej urządzenie fałszywe oferty. FBI i Symantec przez lata cierpliwie czekały na błąd cyberprzestępców, co zakończyło się ich aresztowaniem w 2016 r.

 

Spyware, spy vs. spy oraz odkrycie cyberbroni stosowanej przez państwa

 

2010: Stuxnet

Początek 2010 r. to czas wykrycia złośliwego oprogramowania wykorzystywanego do atakowania urządzeń przemysłowych (ICS – Industrial Control Services), a konkretnie urządzeń do kontroli i zbierania danych (SCADA). Stuxnet okazał się pierwszym złośliwym oprogramowaniem wymierzonym w infrastrukturę krytyczną. W tym przypadku były to wirówki przemysłowe (zwłaszcza nuklearne), w których Stuxnet powodował ich nadmierne obracanie się i doprowadzał do stopienia. Zaatakował przede wszystkim firmy w Iranie, ale wkrótce rozprzestrzenił się na systemy SCADA na całym świecie. Analiza jego kodu wykazała, że nie jest on charakterystyczny dla urządzeń wykorzystywanych w Iranie i może być dostosowany do każdej firmy, która korzysta z rozwiązań ICS. W opublikowanym w 2012 roku na łamach NY Times artykule potwierdzono, że Stuxnet został opracowany przez Stany Zjednoczone i Izrael.

 

2011: Regin

Regin był modułowym trojanem zdalnego dostępu (Remote Access Trojan, RAT), który łatwo mógł dostosować się do środowiska docelowego. Dokumenty, które ulegały eksfiltracji, były często przechowywane w zaszyfrowanym kontenerze. Dzięki temu, że znajdowały się w jednym pliku, nie wzbudzało to podejrzeń administratorów systemu lub oprogramowania antywirusowego. Według Der Spiegel, Regin był tworem amerykańskiej agencji NSA i został zaprojektowany do szpiegowania obywateli Unii Europejskiej. Zostało to ujawnione przy okazji wycieku informacji dostarczonych przez Edwarda Snowdena.

 

2012: Flame

W momencie odkrycia Flame był uważany za najbardziej zaawansowane złośliwe oprogramowanie, jakie kiedykolwiek znaleziono. Miało wszystko: zdolność do rozprzestrzeniania się za pośrednictwem sieci LAN, potrafiło nagrywać i przechwytywać zrzuty ekranu oraz dźwięk, podsłuchiwać i nagrywać rozmowy. Celem Flame’a były przede wszystkim organizacje na Bliskim Wschodzie.

 

 

Historia rozwoju cyberprzestępczości (część II – Krok w nowe tysiąclecie)

Historia rozwoju cyberprzestępczości (część II – Krok w nowe tysiąclecie)

Wraz z początkiem nowego tysiąclecia świat stawał się coraz bardziej połączony w wyniku szybkiego rozwoju internetu. W tym samym czasie nastąpił też gwałtowny wzrost liczby cyberataków, spowodowany między innymi rosnącą liczbą użytkowników sieci, a więc potencjalnych ofiar.

Specjaliści z firmy Fortinet przedstawiają kolejną część historii rozwoju złośliwego kodu i cyberprzestępczości, w której omawiają przełom XX i XXI wieku oraz pierwsze robaki, które rozprzestrzeniały się po całym świecie bez konieczności ingerencji ze strony użytkowników.

 

1999: Y2K

Rok 1999 był czasem rozwoju nowych firm z branży zaawansowanych technologii (tzw. dotcomów) i jednocześnie obaw związanych z błędem Y2K. znanym w Polsce jako pluskwa milenijna. Zjawisko to wywoływało powszechną panikę, ponieważ istniała obawa, że starsze komputery po 31 grudnia 1999 roku przestaną działać z powodu wady oprogramowania zapisanego w systemie BIOS komputera, które steruje pracą płyty głównej. Istniało ryzyko, że jego twórcy zapisywali aktualny rok korzystając tylko z ostatnich dwóch cyfr. To skutkowałoby sytuacją, w której 1 stycznia 2000 r. system operacyjny komputera miał „myśleć”, że jest 1 stycznia 1900 r. Zakłóciłoby to pracę np. infrastruktury krytycznej: od pomp benzynowych i wind po giełdy i elektrownie. Ostatecznie Y2K okazał się mniejszym problemem niż sądzono. Dzięki podjętej w skali całego świata w 1999 r. akcji weryfikacyjnej większość firm i osób prywatnych w żaden sposób tego nie odczuła. Jednak, jak przypominają eksperci Fortinet, strach przed Y2K zdominował wiadomości na całym świecie na wiele miesięcy.

 

1999/2000: pojawia się pierwszy botnet

W 2000 r. coraz większą popularność zdobywał stały dostęp do internetu. Użytkownicy domowi i firmy mogły być online przez całą dobę. Dla cyberprzestępców stanowiło to okazję nie do odrzucenia, weszli więc tym samym w erę botnetów i robaków.

Najprościej mówiąc, botnet jest to grupa zainfekowanych komputerów, które znajdują się pod kontrolą operatora. W tamtych latach botnety były bardzo proste. Pierwszym zaobserwowanym botnetem był EarthLink Spam, który zadebiutował w 2000 roku. Miał on proste zadanie: rozsyłać ogromne ilości spamu. Odpowiadał za 25% ówczesnej śmieciowej poczty, w sumie około 1,25 miliarda wiadomości. Jego operator Khan C. Smith otrzymał karę w wysokości 25 milionów dolarów.

Jeszcze wcześniej, w 1999 roku, powstał GTbot, co czyni go pierwszym botnetem w historii. Było to bardzo prymitywne narzędzie. Rozprzestrzeniało się na inne urządzenia i odbierało polecenia za pośrednictwem czatów IRC. Jego kontrolerzy wykorzystywali sieć zainfekowanych urządzeń do przeprowadzania ataków typu DDoS (rozproszona odmowa usługi – Distributed Denial-Of-Service).

 

Wzrost popularności robaków

Robaki wciąż stanowią część arsenału hakerów, choć nie są już tak powszechne jak 20 lat temu. Różnią się od wirusów tym, że do ich rozprzestrzeniania nie jest potrzebna ingerencja człowieka. We wczesnych latach dwutysięcznych zainfekowanie robakiem było zazwyczaj dość łatwo zauważalne, ponieważ często uniemożliwiało korzystanie z urządzenia. Robaki zużywały coraz więcej mocy obliczeniowej komputera i ostatecznie zatrzymywały pracę na zainfekowanej maszynie. Ich działanie było wykorzystywane m.in. do prowadzenia ataków DoS (odmowa usługi). Gdy złośliwy kod rozprzestrzenił się np. na całą firmę, zakłócał jej funkcjonowanie, niezależnie od tego, czy taka była intencja twórców robaka.

 

2000: I LOVE YOU

Nowe tysiąclecie rozpoczęło od dużego zainteresowaniem mediów robakiem I LOVE YOU, który w rekordowym tempie rozprzestrzeniał się po całym świecie. Został on stworzony przez studenta z Filipinów – Onela De Guzmana.

I LOVE YOU rozprzestrzeniał się przy użyciu wielu mechanizmów. Przede wszystkim był wysyłany do użytkowników za pośrednictwem poczty elektronicznej jako złośliwy załącznik „LOVE-LETTER-FOR-YOU.txt.vbs””. Po otwarciu przez zaatakowanego robak przeszukiwał książkę adresową Microsoft Outlook i wysyłał wiadomości e-mail, podszywając się pod ofiarę i replikując się jako załącznik. To nowatorskie podejście spowodowało zainfekowanie milionów komputerów w ciągu kilku dni. Wiele osób zaufało e-mailom pochodzącym od znanych im osób. Ta metoda jest nadal wykorzystywana jako część strategii hakerów, np. autorów Emoteta.

 

2003: Blaster (MSBlast, lovesan)

W sierpniu 2003 r. wielu firmowych i biznesowych użytkowników było już podłączonych do internetu za pomocą łącza szerokopasmowego. Stało się to powodem rekordowych w skali ataków robaków i podobnych narzędzi. 11 sierpnia tego roku pojawił się Blaster (znany również jako MSBlast i lovesan). Użytkownicy byli zszokowani, gdy ich komputery nagle zaczęły wyświetlać „niebieski ekran śmierci” (Blue Screen Of Death) i restartować się. Nie wiedzieli wtedy, że ich praca została przerwana przez robaka Blaster. Był to pierwszy globalny atak typu Denial-of-Service.

Blaster był wyjątkowo uciążliwy. Jego działania nie przerywało nawet ciągłe restartowanie komputera. Zaczynało się ono wtedy od początku, prowadząc do kolejnego wyłączenia urządzenia. Wykorzystywał on do rozprzestrzeniania się lukę w procesach systemów Windows XP i 2003. Celem robaka było przeprowadzenie ataku typu SYN flood na witrynę windowsupdate.com, aby uniemożliwić komputerom dostęp do aktualizacji. Na szczęście dla Microsoftu autor popełnił błąd i pokierował Blastera do niewłaściwej domeny. W rzeczywistości urządzenia do pobierania aktualizacji korzystały z domeny windowsupdate.microsoft.com.

Intencje autorów Blastera zostały ujawnione w komunikacie zawartym w kodzie złośliwego oprogramowania:

I just want to say LOVE YOU SAN!! billy gates why do you make this possible ? Stop making money and fix your software!!

Co ważne, Blaster nie infekował urządzeń, na których przed 11 sierpnia zostały zastosowane odpowiednie poprawki. Ten przykład wyraźnie pokazuje, jak ważne jest natychmiastowe aktualizowanie urządzeń. Niestety, do dzisiaj wielu użytkowników nadal ignoruje tę zasadę.

 

2004: MyDoom

Był to najszybciej rozprzestrzeniający się robak pocztowy w historii, który do tej pory pozostaje pod tym względem rekordzistą. Wyprzedził nawet słynnego I LOVE YOU.

 

Historia rozwoju cyberprzestępczości (część I – Wczesne lata)

Historia rozwoju cyberprzestępczości (część I – Wczesne lata)

Pojęcie „wirusa komputerowego” znane jest obecnie większości osób na świecie, włącznie z dziećmi. Zwykle kojarzy się ono z czymś destrukcyjnym dla sprzętu, danych i usług, na których wszyscy polegamy. Wirusy komputerowe, podobnie jak ich biologiczne odpowiedniki, również replikują się i mogą być przenoszone z jednego gospodarza na drugiego, co powoduje problemy – od irytujących po destrukcyjne.

Niedawno obchodzone było 50-lecie powstania pierwszego złośliwego kodu, co jest okazją do przedstawienia najbardziej istotnych w historii wirusów, robaków i innych zagrożeń – od czasów przedinternetowych do obecnego świata botnetów i oprogramowania ransomware. Poniżej znajduje się przegląd opracowany przez ekspertów z firmy Fortinet.

 

1971: Pierwszy dowód możliwości stworzenia wirusa

Zanim powstał internet, w USA istniała sieć ARPANET (Advanced Research Projects Agency Network), która została uruchomiona w 1967 r. jako próba połączenia zdalnych komputerów. Pierwsze komputery zostały podłączone w 1969 roku. Już dwa lata później inżynier Bob Thomas z amerykańskiej firmy badawczo-rozwojowej BBN, bazując na niemal 30-letniej koncepcji niemieckiego matematyka Johna von Neumanna stworzył wirusa o nazwie „The Creeper”. Rozprzestrzeniał się on za pomocą protokołu sieciowego pomiędzy komputerami podłączonymi do sieci ARPANET. Jego celem nie było działanie w złych intencjach, lecz sprawdzenie czy zakodowana w nim wiadomość „I’m the creeper, catch me if you can!” (Jestem pnączem, złap mnie, jeśli potrafisz!) będzie w stanie samodzielnie replikować się pomiędzy urządzeniami sieci. Cel został osiągnięty.

 

1982: Pierwszy wirus dla komputerów Mac

Wbrew powszechnemu przekonaniu, że na sprzęcie firmy Apple nie ma wirusów, to właśnie w tym środowisku zadebiutowały pierwsze cyfrowe szkodniki atakujące komputery osobiste. Pierwszym znalezionym „na wolności” wirusem był „Elk Cloner”, opracowany dla komputerów Apple II – był umieszczany w sektorze startowym dyskietki, skąd kopiował się do pamięci komputera, a stamtąd samoczynnie na inne, czyste nośniki. Jego autorem był piętnastolatek, który pisał takie programy, aby płatać figle swoim znajomym. Przy pięćdziesiątym uruchomieniu Elk Cloner wyświetlał użytkownikowi zabawny wierszyk.

 

1986: Pierwszy wirus na PC

„Brain” na zawsze zmienił świat bezpieczeństwa informacji. Pochodził z Pakistanu, ale szybko rozprzestrzenił się na cały świat, do Europy i Ameryki Północnej. Został opracowany przez braci Amjada Farooqa Alvi i Basita Farooqa Alvi, autorów oprogramowania medycznego. Stworzyli oni wirusa ładującego ostrzeżenie dla osób korzystających z jego pirackich kopii. Ponieważ nie było wtedy internetu, wirus rozprzestrzeniał się dzięki interakcji międzyludzkiej, poprzez kopiowanie dyskietek. Wirus ten nie niszczył danych, ale uniemożliwiał uruchomienie komputera i wyświetlał powiadomienie zawierające m.in. numer telefonu braci Farooq Alvi, z którymi należało skontaktować się w celu usunięcia problemu. Twierdzą oni, że chcieli, aby osoby dotknięte problemem zadzwoniły do nich w celu omówienia sposobu legalnego uzyskania ich oprogramowania. Ich genialny plan okazał się tak skuteczny, że zostali zasypani telefonami z całego świata.

 

1988: Robak Morris

Jego nazwa pochodzi od nazwiska autora, Roberta Morrisa. Robak ten nie był złośliwy i został stworzony jako dowód, że replikacja kodu bez ingerencji użytkownika jest możliwa (co odróżnia go od wirusa, który wymaga „wsparcia” człowieka). Morris obawiał się, że administratorzy systemów poddadzą robaka kwarantannie i zignorują infekcję. Zaprogramował go więc tak, aby był trwały. Nie było jednak sposobu na zatrzymanie procesu samoreplikacji, więc robak powodował duże obciążenie urządzeń, uniemożliwiając ich działanie, a także wywoływał w sieciach zjawisko Denial-of-Service (DoS – odmowa świadczenia usługi), rozprzestrzeniając się z maszyny na maszynę. Z tego powodu Robert Morris został pierwszą osobą skazaną na podstawie ustawy o oszustwach i nadużyciach komputerowych. Później jednak stał się odnoszącym sukcesy przedsiębiorcą i otrzymał posadę w Massachusetts Institute of Technology (MIT).

 

1989: Pierwszy na świecie ransomware

AIDS stał się pierwszym na świecie zaobserwowanym oprogramowaniem ransomware. Został wysłany fizyczną pocztą (!) do badaczy błyskawicznie rozprzestrzeniającego się wówczas na całym świecie wirusa AIDS za pośrednictwem 20 tys. zainfekowanych dyskietek, na których znajdował się kwestionariusz na temat AIDS. Jednak przy dziewięćdziesiątym ponownym uruchomieniu dyskietki zmieniała ona nazwy plików na zaszyfrowane ciągi znaków i ukrywała je przed użytkownikiem. Następnie na ekranie pojawiało się żądanie zapłaty na skrytkę pocztową w Panamie 189 dolarów za roczną „gwarancję bezpieczeństwa” lub 385 dolarów za dożywotnią. Akceptowane były tylko czeki bankowe, czeki kasjerskie lub przekazy pieniężne.

 

1992: Michelangelo

W wirusie tym, dedykowanym Michałowi Aniołowi, zaprogramowano „bombę zegarową”, czyli instrukcję, która miała aktywować się 6 marca, w dniu urodzin artysty. Jej celem było zniszczenie sektora rozruchowego dysków, co uniemożliwiało uzyskanie dostępu do danych lub w ogóle uruchomienie komputera. Wirus, podobnie jak jego poprzednicy, rozprzestrzeniał się za pośrednictwem dyskietek. Został wykryty parę tygodni przed 6 marca, dzięki czemu udało się nagłośnić jego destrukcyjny charakter – był to pierwszy przypadek wirusa, któremu media głównego nurtu poświęciły tak wiele uwagi, co przyczyniło się do wzrostu sprzedaży oprogramowania antywirusowego na całym świecie. Pojawiło się wówczas wiele ostrzeżeń dla użytkowników, aby pozostawili swoje komputery w tym dniu wyłączone lub zmienili datę w swoich maszynach na dzień naprzód, aby uniknąć zagrożenia.

 

1994-95: Pierwsze ataki phishingowe

Wraz z rozpowszechnieniem się internetu w Stanach Zjednoczonych, dzięki uruchomieniu takich serwisów, jak America Online (AOL), CompuServe i Prodigy, wzrastała liczba oszustw i phishingu. Ponieważ konta zapewniające dostęp do internetu były wówczas płatne i stosunkowo drogie, wiele osób było zainteresowanych kradzieżą danych uwierzytelniających. W serwisach komunikacyjnych poświęconych nielegalnemu oprogramowaniu zaczęto handlować aplikacjami służącymi do odłączania użytkowników od internetu, kradzieży danych ich kont oraz do generowania losowych numerów kart kredytowych. Jednym z najsłynniejszych programów był AOHell (gra słów nawiązująca do nazwy AOL), który zawierał kreator kont, wykorzystujący losowo utworzone numery kart kredytowych, co zapewniało możliwość otwarcia konta za darmo na miesiąc.

 

Aplikacja AOHell zawierała też jeden z pierwszych mechanizmów phishingu. Zautomatyzowane boty wysyłały masowo wiadomości z prośbą o zweryfikowanie danych uwierzytelniających konto, twierdząc, że np. wystąpił problem z rachunkami. Aby kontynuować rozmowę z botem, ofiara musiała „zweryfikować swoją tożsamość”, podając nazwę użytkownika i hasło. Informacje te były następnie zbierane przez twórców programu AOHell i wykorzystywane lub sprzedawane w celu uzyskania darmowego dostępu do konta i rozsyłania spamu.

 

IOC – Wskaźnik incydentów wykrytych podczas konfliktu rosyjsko-ukraińskiego

 

Wraz z rozpoczęciem działań wojennych w Ukrainie, zaobserwowano szereg domniemanych cyberataków dokonywanych przez różne grupy cyberprzestępcze. Zespoły badawcze Trend Micro Research zweryfikowały dane wewnętrzne i raporty zewnętrzne, aby zebrać dokładne informacje, które można wykorzystać do wzmocnienia ochrony przed tymi atakami. Na tej podstawie powstał dokument zawierający zestaw IOC oraz screenshotów z ataków powiązanych z konfliktem w Ukrainie.  TUTAJ możecie pobrać PDF z listą i opisem wyselekcjonowanych IOC.

Więcej informacji znajdziecie na blogu Trend Micro, który będzie na bieżąco aktualizowany 👉 https://lnkd.in/d8Hv5DCv

Nowa edycja FortiGuard Labs Global Threat Landscape Report

Fortinet, partner merytoryczny CSO Council  – zaprezentował nową edycję  FortiGuard Labs Global Threat Landscape Report.

Dane dotyczące zagrożeń z drugiej połowy 2021 r. obrazują wzrost automatyzacji i szybkości ataków.  Świadczy to o rosnącym zaawansowaniu strategii uporczywych cyberataków, które są bardziej destrukcyjne i nieprzewidywalne. Ponadto, hakerzy coraz bardziej wykorzystują rozszerzające się możliwości przeprowadzenia ataku na osoby pracujące w modelu hybrydowym oraz hybrydową infrastrukturę IT.

Raport FortiGuard Labs: Ataki z użyciem ransomware’u zdarzają się dziesięć razy częściej niż rok temu

Raport FortiGuard Labs: Ataki z użyciem ransomware’u zdarzają się dziesięć razy częściej niż rok temu


Raport FortiGuard Labs: Ataki z użyciem ransomware’u zdarzają się dziesięć razy częściej niż rok temu

Działania podmiotów z sektora publicznego i prywatnego, mające na celu przerwanie łańcuchów dostaw cyberprzestępczości, nabierają tempa

 

[Warszawa, 16.09.2021] Fortinet, globalny lider w dziedzinie zintegrowanych i zautomatyzowanych rozwiązań cyberochronnych, przedstawił najnowszą edycję raportu Global Threat Landscape, opracowanego przez analityków FortiGuard Labs. Dane dotyczące zagrożeń zaobserwowanych w pierwszej połowie 2021 r. wskazują na znaczny wzrost liczby i poziomu wyrafinowania ataków skierowanych przeciwko osobom prywatnym, przedsiębiorstwom oraz krytycznej infrastrukturze. Na celowniku cyberprzestępców nadal znajduje się rosnąca liczba osób pracujących i uczących się zdalnie. Podjęta w odpowiednim czasie współpraca pomiędzy organami ścigania, a także podmiotami z sektora publicznego i prywatnego daje szansę na zakłócenie działań cyberprzestępców w drugiej połowie 2021 roku.

 

Oto najważniejsze informacje z raportu za pierwsze półrocze 2021 r:

 

  1. W cyberatakach typu ransomware chodzi o coś więcej niż pieniądze

Dane FortiGuard Labs wskazują, że aktywność oprogramowania ransomware w czerwcu 2021 r. była ponad dziesięć razy wyższa niż rok temu. Świadczy to o konsekwentnym i stałym wzroście popularności tego narzędzia. Incydenty z użyciem ransomware’u sparaliżowały łańcuchy dostaw wielu przedsiębiorstw, szczególnie w branżach o krytycznym znaczeniu. Bardziej niż kiedykolwiek wpłynęły na życie codzienne, handel, produktywność pracowników itd.

 

Cyberprzestępcy najczęściej atakowali przedsiębiorstwa z sektora publicznego, branży telekomunikacyjnej, motoryzacyjnej, produkcyjnej oraz dostawców zarządzanych usług bezpieczeństwa (MSSP). Niektórzy jednak zmienili swoją strategię i odchodzą od inicjowania ataku poprzez wiadomości e-mail. Obecnie szczególne znaczenie ma dla nich zdobywanie danych zapewniających dostęp do sieci korporacyjnych i sprzedawanie ich, co przekłada się na rozwój modelu usługowego Ransomware-as-a-Service (RaaS).

 

Kluczowy wniosek jest taki, że ransomware pozostaje oczywistym i aktualnym zagrożeniem dla wszystkich firm, niezależnie od ich branży i wielkości. Muszą one przyjąć zatem proaktywne podejście do bezpieczeństwa ‒ stosować rozwiązania do ochrony urządzeń końcowych w czasie ­rzeczywistym, wykrywania incydentów i automatycznego reagowania na nie, wraz z podejściem Zero Trust Access, segmentacją sieci i szyfrowaniem.

 

  1. Jedna na cztery firmy wykryła malvertising

W ubiegłym półroczu cyberprzestępcy najchętniej wykorzystywali techniki scareware oraz malvertising. Bazujące na nich ataki dotknęły ponad 25% firm. W tym kontekście należy zwrócić uwagę zwłaszcza na rodzinę trojanów Cryxos, które na zainfekowanych lub złośliwych stronach wyświetlały oszukańcze powiadomienia. Chociaż duża część wykrytych przypadków jest prawdopodobnie połączona z innymi podobnymi kampaniami wykorzystującymi JavaScript, to uznaje się je za malvertising.

 

Cyberprzestępcy próbują tym samym zareagować na popularność powszechnie praktykowanego hybrydowego trybu pracy i nauki, co przekłada się na zmianę trendów w ich taktyce. Teraz dążą już nie tylko do przestraszenia ofiary, ale też do wymuszenia na niej spełnienia swoich żądań. Ważne jest zatem edukowanie użytkowników sieci i zwiększenie ich świadomości na temat cyberbezpieczeństwa, aby zapobiec atakom typu scareware i malvertising.

 

  1. Trendy dotyczące botnetów wskazują, że cyberprzestępcy atakują brzeg sieci

Gwałtowne nasilenie aktywności odnotowano z kolei w przypadku botnetów. W ciągu pół roku odsetek podmiotów, które wykryły je w swojej sieci, wzrósł z 35% do 51%. Związane jest to z wykorzystywaniem przez cyberprzestępców złośliwego kodu o nazwie TrickBot. Pierwotnie był to trojan bankowy, ale został rozwinięty do postaci wyrafinowanego zestawu narzędzi do przeprowadzania wieloetapowych ataków.

 

Wprowadzenie zdalnego trybu pracy i nauki, a wraz z tym zmiana codziennych nawyków, dla cyberprzestępców wciąż stanowią okazję do działania. Z tego powodu najbardziej rozpowszechnionym botnetem był Mirai atakujący urządzenia Internetu rzeczy (IoT) używane przez osoby pracujące lub uczące się w domu. W 2020 roku wyprzedził botneta zdalnego dostępu Gh0st i utrzymuje pozycję lidera także w 2021 roku. Gh0st natomiast stanowi nadal poważne zagrożenie – umożliwia on przejęcie pełnej kontroli nad zainfekowanym systemem, przechwytywanie na żywo obrazu z kamery internetowej i mikrofonu oraz pobieranie plików. Dlatego, aby chronić sieci i aplikacje, potrzebne jest stosowanie podejścia Zero Trust Access. Znaczne ograniczenie uprawnień dostępu zabezpiecza rozwiązania IoT i inne urządzenia podłączone do sieci.

 

  1. Zaburzenie funkcjonowania środowisk cyberprzestępczych przekłada się na zmniejszenie liczby zagrożeń

Chociaż cyberprzestępcy stają się coraz bardziej skuteczni, w 2021 r. walka z nimi przyniosła pewne sukcesy. W czerwcu twórca TrickBota został postawiony w stan oskarżenia pod wieloma zarzutami. Udało się również wyeliminować Emotet, jeden z najbardziej złośliwych programów w historii. Znaczącym krokiem było także podjęcie działań, które mają na celu przerwanie operacji związanych z należącym do kategorii ransomware oprogramowaniem Egregor, NetWalker i Cl0p. Stanowi to znaczący impuls do dalszej walki z cyberprzestępczością, głownie dla rządów z całego świata i organów ścigania.

 

Ponadto, duży rozgłos, który towarzyszył niektórym atakom, spowodował wycofanie się z działalności kilku operatorów ransomware. Dane FortiGuard Labs wykazały spowolnienie aktywności cyberprzestępców po wyłączeniu Emoteta. Ataki związane z wariantami TrickBot i Ryuk jeszcze się zdarzały, jednak ich skala była mniejsza. Świadczy to o tym, jak trudno jest natychmiast wyeliminować cyberzagrożenia lub wykorzystywane przez nie łańcuchy dostaw w całości, jednakże wspomniane wydarzenia stanowią ważne osiągnięcia.

 

  1. Cyberprzestępcy preferują techniki unikania oraz eskalację uprawnień

Skrupulatna analiza danych dotyczących cyberzagrożeń pozwala na wyciągnięcie wniosków na temat tego, jak obecnie ewoluują techniki ataków. FortiGuard Labs badało specyficzne funkcje wykrytego złośliwego oprogramowania poprzez uruchomienie jego próbek, aby przyjrzeć się zaimplementowanym przez cyberprzestępców mechanizmom zachowania. W efekcie sporządzono listę negatywnych rezultatów, które złośliwe oprogramowanie mogłoby spowodować, gdyby zostało uruchomione w docelowych środowiskach IT.

 

Z tego eksperymentu wynika, że przestępcy dążyli między innymi do eskalacji uprawnień, unikania mechanizmów ochronnych, przemieszczania się pobocznymi wobec wewnętrznych systemów ścieżkami oraz wykradania danych. Aż 55% zaobserwowanych funkcji eskalacji uprawnień wykorzystało technikę przechwytywania wywołań systemowych (hooking), zaś w 40% przypadków obecne były mechanizmy wstrzykiwania procesów.

 

Przykłady te pokazują, że w działalności cyberprzestępców istnieje oczywisty nacisk na stosowanie taktyki unikania obrony i eskalacji przywilejów. Dzięki tym obserwacjom, chociaż techniki te nie są nowe, zespoły ds. cyberbezpieczeństwa będą lepiej przygotowane do obrony przed przyszłymi atakami. Zintegrowane i korzystające z mechanizmów na sztucznej inteligencji (AI) platformowe podejście do bezpieczeństwa, bazujące na informacjach o zagrożeniach, jest niezbędne wobec zmieniającej się sytuacji, przed którą stoją dziś przedsiębiorstwa.

 

Skuteczność działania zapewni tylko partnerstwo, szkolenia, a także bazująca na sztucznej inteligencji prewencja oraz wykrywanie incydentów i reagowanie na nie

Chociaż instytucje rządowe i organy ścigania podejmowały wspólne akcje przeciw cyberprzestępczości w przeszłości, pierwsza połowa 2021 roku może być przełomowa pod względem tempa działań. Służby współpracują z dostawcami branżowymi, podmiotami zajmującymi się badaniem cyberzagrożeń oraz innymi globalnymi instytucjami partnerskimi. Jest to efekt przyjętej strategii, polegającej na połączeniu zasobów i informacji o cyberzagrożeniach w celu podjęcia bezpośrednich działań przeciwko przestępcom.

 

Niezależnie od tego, zastosowanie mechanizmów zautomatyzowanego wykrywania zagrożeń i sztucznej inteligencji (AI) pozostaje niezbędne, aby można było reagować na ataki w czasie rzeczywistym, łagodzić ich skutki z odpowiednią szybkością oraz we właściwej skali na każdym brzegu sieci. Ponadto, niezwykle ważne są szkolenia użytkowników w zakresie cyberbezpieczeństwa, ponieważ każdy może stać się ofiarą przestępstwa w sieci. Aby zapewnić ochronę poszczególnym pracownikom i całej firmie, potrzebny jest regularny instruktaż na temat najlepszych praktyk.

 

Derek Manky, szef działu Security Insights i Global Threat Alliances, FortiGuard Labs

Obserwujemy wzrost liczby skutecznych i niszczycielskich cyfrowych ataków, dotykających tysiące przedsiębiorstw w ramach jednej kampanii, co stanowi ważny punkt zwrotny w wojnie z cyberprzestępczością. Teraz, bardziej niż kiedykolwiek, każda osoba ma do odegrania ważną rolę we wzmocnieniu łańcucha działań mających na celu zneutralizowanie ataków. Połączenie sił dzięki współpracy musi być priorytetem w celu przerwania łańcuchów dostaw cyberprzestępców. Dzielenie się danymi oraz partnerskie relacje umożliwią skuteczniejsze reagowanie i lepsze przewidywanie stosowanych w przyszłości technik w celu powstrzymania działań przeciwników. Ciągłe szkolenia w zakresie świadomości cyberbezpieczeństwa, jak również bazujące na sztucznej inteligencji mechanizmy zapobiegania zagrożeniom, wykrywania ich i reagowania na nie, zintegrowane w urządzeniach końcowych, sieciach i chmurze, pozostaną kluczowe w walce z cyberprzestępcami.

 

Informacje o raporcie

Najnowszy raport Global Threat Landscape Report zawiera zbiorczą analizę opracowaną przez FortiGuard Labs, sporządzoną na podstawie danych z pierwszej połowy 2021 roku, pochodzących z należącej do Fortinetu rozległej sieci czujników, gromadzących miliardy informacji o zagrożeniach obserwowanych na całym świecie. W podobny sposób, jak ramy MITRE ATT&CK klasyfikują taktykę i techniki działania cyberprzestępców w trzech grupach obejmujących rozpoznanie, , zarządzanie zasobami i próbę uzyskania dostępu, tak FortiGuard Labs wykorzystuje ten model do opisania w dokumencie Global Threat Landscape Report w jaki sposób hakerzy znajdują luki, budują złośliwą infrastrukturę i eksplorują środowisko ofiary. Raport uwzględnia również perspektywę globalną i regionalną.

 

Dodatkowe zasoby

Informacja o firmie Fortinet

Firma Fortinet (NASDAQ: FTNT), dzięki swojej misji zabezpieczania ludzi, urządzeń i danych, gdziekolwiek się znajdują, umożliwia stworzenie cyfrowego świata, któremu zawsze można ufać. Dlatego największe światowe przedsiębiorstwa, dostawcy usług i organizacje rządowe wybierają Fortinet, aby bezpiecznie przyspieszyć swoją cyfrową transformację. Platforma Fortinet Security Fabric zapewnia szeroką, zintegrowaną i zautomatyzowaną ochronę przed różnego rodzajami ataków. Zabezpiecza urządzenia, dane i aplikacje o znaczeniu krytycznym oraz połączenia od centrum danych, przez chmurę, po biuro domowe. Ponad 530 tys. klientów zaufało Fortinetowi w zakresie ochrony swoich firm, co sprawia, że firma zajmuje pierwsze miejsce na świecie pod względem liczby dostarczonych urządzeń zabezpieczających. Instytut szkoleniowy Fortinet NSE, działający w ramach programu firmy Training Advancement Agenda (TAA), zapewnia jeden z najobszerniejszych programów edukacyjnych w branży, dzięki czemu szkolenia z zakresu cyberbezpieczeństwa i nowe możliwości zawodowe są dostępne dla wszystkich zainteresowanych. Więcej informacji można znaleźć pod adresem https://www.fortinet.com, na blogu Fortinet lub w FortiGuard Labs

The Internet of Things in the Cybercrime Underground

The internet of things (IoT) continues to influence many aspects of today’s society.
IoT devices are increasingly being used in homes and businesses to improve user experience and innovate services. The continuing growth of the IoT makes it an irresistible target for cybercriminals — thus shaping the threat landscape and the cybercrime underground.

Sztuczna inteligencja przeciwko cyberprzestępcom, czyli jak ogniem zwalczyć ogień

Sztuczna inteligencja przeciwko cyberprzestępcom, czyli jak ogniem zwalczyć ogień

Sztuczna inteligencja (AI) znajduje coraz szersze zastosowanie. Jest obecna w wielu dziedzinach codziennego życia – od zakupów online po ochronę zdrowia. Niestety, wykorzystują ją także cyberprzestępcy, którzy dzięki tym mechanizmom wzmacniają skuteczność swoich ataków. Aby podjąć skuteczną walkę, zespoły ds. cyberbezpieczeństwa powinny zatem skupić się na zrozumieniu tych technik i na bazie tej wiedzy projektować strategię działania.

Już w 2018 r. organizacja Electronic Frontier Foundation przestrzegała przed możliwością złośliwego zastosowania sztucznej inteligencji[1]. I rzeczywiście, mechanizmy te coraz częściej stają się dużym zagrożeniem dla bezpieczeństwa cyfrowego, gdyż dzięki nim cyberprzestępcy potrzebują mniej czasu na włamanie się do sieci. Zwykle operacja ta trwała nawet kilka miesięcy, zaś obecnie – kilka dni. Z powodu tak dużej skuteczności wzrasta liczba ataków bazujących na sztucznej inteligencji i uczeniu maszynowym. Skrócenie czasu potrzebnego na przeprowadzenie złośliwych działań przekłada się też na obniżenie związanych z nimi kosztów. W tym kontekście sytuację administratorów utrudnia możliwość dokonania przez cyberprzestępców automatyzacji całego procesu mapowania sieci, odkrywania potencjalnych celów, znajdowania w nich luk bezpieczeństwa, a nawet przeprowadzania niestandardowych ataków.

Sztuczna inteligencja w rękach atakujących stanowi coraz większe zagrożenie dla bezpieczeństwa sieci i danych. Sytuację pogarsza możliwość wykorzystania przez nich tzw. inteligentnych rojów oraz tworzenia zautomatyzowanych i bazujących na skryptach zagrożeń. To wszystko w zawrotnym tempie zwiększa szybkość i skalę cyberataków – ocenia Derek Manky z FortiGuard Labs firmy Fortinet.

Konieczność stosowania zintegrowanej architektury bezpieczeństwa

W wielu przedsiębiorstwach architektura ochronna nie jest dostosowana do obrony przed atakami bazującymi na sztucznej inteligencji. Głównym problemem jest stosowanie w jednym środowisku nawet kilkudziesięciu punktowych produktów zabezpieczających sieć, często pochodzących od różnych producentów. Utrudnia to uzyskanie pełnego obrazu poziomu ochrony, ponieważ wymagane jest ręczne integrowanie danych z wielu aplikacji. W takiej sytuacji niemożliwa jest skuteczna i skoordynowana reakcja na cyberatak obejmujący całą sieć.

Co więcej, zespoły ds. cyberbezpieczeństwa często nie nadążają z wykrywaniem zagrożenia, ponieważ przestępcy stają się coraz szybsi i minimalizują czas potrzebny na przeprowadzenie ataków. To z kolei powoduje powstawanie tzw. luki wykrywalności naruszenia bezpieczeństwa (Breach Detection Gap), określanej jako okres od momentu włamania do sieci, aż do wykrycia incydentu. Dane przedstawione w dokumencie Ponemon Cost of a Data Breach Report 2020[2] wskazują, że czas ten może wynieść średnio nawet 280 dni. Według tego raportu, przeciętny koszt naruszenia bezpieczeństwa danych na świecie wynosi 3,86 mln dolarów. Skala tego zjawiska pokazuje, jak ważne jest zintegrowanie posiadanych zabezpieczeń.

Czego zespoły ds. bezpieczeństwa IT mogą nauczyć się od cyberprzestępców?

W branży cyberbezpieczeństwa stale brakuje dużej liczby specjalistów. Pozyskanie odpowiednio wykwalifikowanych pracowników w tym obszarze jest dla firm poważnym problemem. Szczególnie trudno jest znaleźć osoby, które znają się na sztucznej inteligencji. Tymczasem, wraz z jej rozwojem, cyberprzestępcy opracowują coraz bardziej skuteczne, bazujące na tym mechanizmie techniki. Wykorzystywane w cyberatakach samouczące się rozwiązania pozwalają nie tylko na szybkie znalezienie luk w zabezpieczeniach. Umożliwiają także dobieranie na bieżąco najskuteczniejszego w danej sytuacji złośliwego kodu oraz aktywne neutralizowanie prób jego zablokowania.

Wykorzystując sztuczną inteligencję oraz łącząc ją z nowymi metodami ataków, np. rojami botów, cyberprzestępcy zyskują możliwość segmentacji ataku. Jego poszczególne elementy funkcjonalne mogą być przypisane do różnych członków roju, aby umożliwić interaktywną komunikację i przyspieszyć tempo ataku. Trzeba jednak zaznaczyć, że może być on też przeprowadzony przez pojedynczego przestępcę, więc nie zawsze jest potrzebne angażowanie większej grupy ludzi – opisuje Derek Manky.

Cyberprzestępcy posługują się coraz bardziej złożonymi i wyrafinowanymi technikami, co przekłada się na wzrost efektywności ich działania. Dlatego strategia bezpieczeństwa również powinna być wzmocniona o zastosowanie rozwiązań wykorzystujących sztuczną inteligencję. Zespoły ds. cyberbezpieczeństwa powinny zapomnieć o zasadzie, że ognia nie gasi się ogniem. W tym przypadku jest odwrotnie. Wyrównanie szans w walce z cyberprzestępcami będzie możliwe tylko wtedy, gdy metodyka ich działania zostanie zaadaptowana do celów działań ochronnych. Jest to istotne zwłaszcza w sytuacji niedoboru specjalistów na rynku. Wykorzystanie potencjału sztucznej inteligencji może usprawnić pracę zespołów ds. bezpieczeństwa i chociaż trochę zmniejszyć odczuwanie negatywnych skutków luki kompetencyjnej.

[1] https://www.eff.org/deeplinks/2018/02/malicious-use-artificial-intelligence-forecasting-prevention-and-mitigation

[2] https://www.ibm.com/security/data-breach